Reprezentacja absurdów
Ręce opadają. To co Franz Smuda wygaduje, to zaczyna być po prostu kabaret. Tak jak cała zbieranina tych grajcarów, którzy grają piach, przegrywają (w porywach remisują) od pół roku regularnie co cztery tygodnie. Zgadzam się, że wyliczanie meczów bez zwycięstwa jest bez sensu. Bo gdyby w ostatnim jakoś udało się wepchnąć trzecią bramkę, to co by to zmienilo? NIC. Ostatnio zbawca polskiej piłki Franz uznał, że ma już dziewięciu pewniaków na EURO. Po siedmiu meczach bez zwycięstwa, a niektórych zagranych tak, że płakać się powinno, a właściwie to przepraszać. Na ostatnie tygodniowe turnee po Ameryce (przypominam: przygotowania do mistrzostw EUROPY) pojechał najlepszy strzelec ligowy Andrzej Niedzielan i jeszcze czterech, których wcześniej selekcjoner nie powoływał. I Niedzielan zagrał w dwóch meczach w sumie chyba siedem minut, a reszta nie weszła wcale. Przecież to jest jawny idiotyzm.
Z Niedzielanem to jeszcze było tak, że Smuda powiedział, że po dwóch dobrych meczach nikogo nie będzie powoływał. A tydzień pozniej po dwóch dobrych meczach powołał Smolarka. Boruc miał nie grać bo się spasł – zagrał chociaż nie schudł. Przy czym przez osiem miesięcy w kadrze zagrało chyba ośmiu bramkarzy, jakby selekcja na to “stanowisko” miała jakiekolwiek znaczenie dla stylu gry reprezentacji. Nie ma obrony, nie ma kręgosłupu drużyny, nie ma kapitana, nie ma rozgrywającego. Nic nie ma i nic nie będzie jak mówił Kononowicz. Będą za to trzy mecze na EURO 2012 i kolejna narodowa dyskusja o następcy Smudy i o tym jak to źle się szkoli polską młodzież, a Szpakowski w 75 minucie ostatniego spotkania grupowego Polaków zacznie postulować o zmniejszenie ligi.
P.S. Jeszcze o trenerze siatkarzy Castellanim dwa słowa. Facet nam zrobił mistrzostwo Europy, zagrał jeden mecz zły na Mundialu (Brazylii nie liczę, z nimi wolno nie mieć dnia) i go zwolnili z pracy esemesowo. Co śmieszniejsze chcą odmładzać, zmieniać, wyrzucać, szukać winnych, analizować. Po jednym fatalnym meczu. Pusty śmiech.
