Śnieg
Polacy to frustraci. Są zasadniczo trzy obiekty zmasowanych pretensji tego smutnego ludu: politycy(o nich ani słowa, bo nie warto), Polski Związek Pilki Nożnej (lub zamiennie: forma i wyniki polskich piłkarzy) i Służby Odśnieżania Miasta. I proszę zauważyć, że te dwa ostatnie się nawet zazębiają w cyklu pogodowym, że tak powiem. Kończy się sezon piłkarski i biadolenie – zaczyna się śnieg i biadolenie. Musi być ciągłość.
Przecież niedopuszczalnym jest, żeby w zimie pługo-piaskarki śmiały nie nadążać ze swoją robotą. Bo to wygląda tak: zaczyna ostro padać, dajmy na to, o 7 rano. Robią się gigantyczne korki, żadna odśnieżarka za chuja się nie przeciśnie. Ok 10 rano w telewizjach informacyjnych pojawiają się pierwsze wypowiedzi oburzonych kierowców zakończone nieśmiertelnym ”drogowców znowu zaskoczyła zima”. Media mają tzw 1-nkę, Polacy mają gdzie wyładować frustracje i życie w kraju się kręci. A największym skandalem jest to, że służby nie wyłapują tego śniegu jeszcze zanim dotknie ziemi.